Uniwersalna filiżanka / An all-purpose cup

Anglicy często bywają nazywani „five o’clock’ami”, ponieważ utarło się, że codziennie o piątej po południu (at five o’clock) piją herbatę. W rzeczywistości, właśnie w okolicach późnego popołudnia, Brytyjczycy zasiadają do lekkiego posiłku, zwanego podwieczorkiem. Wyraz tea najczęściej kojarzony jest z herbatą, ale oznacza również podwieczorek.

W skład owego podwieczorka często wchodzi właśnie filiżanka herbaty (a cup of tea). Nasz wyraz filiżanka ma bardzo ubogie CV, natomiast brytyjskie „cup” jest taką Kobietą Pracującą z „Czterdziestolatka”, która „żadnej pracy się nie boi”.

Żeby zapamiętać liczne znaczenia „cup” najlepiej zastanowić się, jaki kształt ma filiżanka i tak z grubsza jest ona małym, otwartym naczyniem, które zwęża się ku dołowi. Poszukiwania Ireny „cup” Kwiatkowskiej rozpocznijmy więc od kuchni. „Cup” to oczywiście filiżanka do herbaty (teacup) oraz filiżanka do kawy (coffee cup), ale także: pucharek na lody (ice cream cup), kieliszek do jajek (egg cup), miarka kuchenna (measuring cup). Być może gdzieś na blacie leżą jeszcze małe ciasteczka, które piecze się w foremkach przypominających filiżanki – cupcakes. A jeśli o pieczeniu mowa, to w niektórych książkach kucharskich zauważymy słowo cup obok listy składników. Cup jest jednostką objętości, taką jak u nas popularna szklanka.

Mając ciągle na myśli, że „cup” jest miarą objętości, opuszczamy kuchnię i udajemy się do pokoju, a dokładniej do szafy z ubraniami. Rozmiar miseczki biustonosza to również cup (np. a B cup bra – biustonosz o miseczce B).

No to po pieczeniu i przeglądzie bielizny, udajemy się do salonu, a tam otwieramy pierwszy lepszy romans. Jest duża szansa, że natkniemy się tam na czasownik „to cup” w takim mniej więcej zdaniu: He cupped her face and kissed her / Ujął jej twarz w dłonie i pocałował. „To cup” oznacza: objąć coś dłońmi. Jeśli okaże się, że ten romans to „is not my cup of tea” (nie jest w moim guście, nie podoba mi się) to zamiast robić burzę w szklance wody (a storm in a teacup) radzę po prostu włączyć telewizor i obejrzeć jakiś Puchar Świata (World Cup).

Ok, to był ciężki dzień i dużo się działo, jednak ta Kwiatkowska to każdej pracy się ima. Może herbatki? (Would you like a cuppa?)
 

Strefa Kujona:

cup [wymowa: kʌp], rzeczownik, znaczenie:
– filiżanka
– puchar (nagroda)
– naczynie w kształcie miseczki (np. kieliszek do jajek)
– miseczka biustonosza
– jednostka objętości stosowana w UK i USA (połowa pinta)

cup, czasownik, znaczenie:
– objąć coś dłońmi

not be sb’s cup of tea, bardzo popularny idiom (czyli wyrażenie właściwe tylko danemu językowi niedające się dosłownie przetłumaczyć na inny język), znaczenie:
-jeśli coś „isn’t my cup of tea” tzn. że ta rzecz nie jest w moim guście, ta rzecz mi się nie podoba (Np. Rock music isn’t my cup of tea / Nie lubię muzyki rockowej)

a storm in a teacup, idiom, znaczenie:
– burza w szklance wody

cuppa, rzeczownik (mowa potoczna), znaczenie:
– filiżanka herbaty

 

Materiały źródłowe (słówka):

 

Zdjęcie wykonała Morgan Sessions, a można je znaleźć na portalu Unsplash.

Pogawędka w stołówce

Kiedy pierwszy raz zjawiłam się w Wielkiej Brytanii, to zaakomodowano mnie, wraz z innymi Polakami, w małej wiosce, której plan to dosłownie dwie drogi na krzyż. Byliśmy tam prawdopodobnie pierwszymi Polakami; tak sądzę, bo były to początki lat 2000 i emigracja zarobkowa dopiero co się rozpoczynała. Owa wioska i tereny okoliczne są bardzo malownicze i wraz z koleżanką często udawałyśmy się na spacery. Mieszkańcy słysząc język polski (po raz pierwszy) często się za nami oglądali i dziwili trzeszczącym dźwiękom, bo tak właśnie jest odbierany język polski.

Obecnie nikogo już nie dziwi nasz szeleszczący język, a wielu Brytyjczyków zna pojedyncze słowa po polsku; niektórzy nawet nauczyli się całych zdań. Jedno z takich polskich zdań, wypowiedziane przez Brytyjczyka, szczególnie utknęło mi w pamięci.

Pracowałam w tamtym czasie w fabryce. Ogłoszono właśnie przerwę i razem z kilkoma osobami poszłam do stołówki i usiadłam naprzeciwko starszego Anglika, John’a. Nie pamiętam już, o czym dokładnie rozmawialiśmy, ale John przyznał, że zna jedno zdanie po polsku. Wyjawił, że tego zdania nauczyła go jedna z Polek (Ania) i wyjaśnił, że dała mu radę, żeby wypowiedzieć je wtedy, kiedy będzie miał romantyczną relację z dziewczyną i sprawy pójdą już daleko. I po tym wstępie, w końcu wypowiedział owo pamiętne zdanie: Zdejm kochana majtki. Powiedział to tak wyraźnie i dość głośno (wiecie jak to się recytuje tekst nauczony na pamięć), że ja w panice zaczęłam się rozglądać dookoła, czy aby jacyś Polacy nie siedzą w zasięgu słuchu, no bo co sobie o mnie pomyślą? Ja dopiero co zaczęłam pracę w tej fabryce! Nie wiem, czy jakiś Polak to usłyszał, czy usłyszał i udał, że nie słyszy; w każdym razie jakiejś większej reakcji nie było. Jak minął mi pierwszy szok to zapytałam John’a czy on w ogóle wie, co powiedział? A on z obrażoną miną odparł: Of course I do! (Oczywiście, że tak!)
 

Strefa Kujona:

(tym razem ciekawostka)
drawers, rzeczownik, liczba mnoga, znaczenie:
– szuflady, liczba mnoga od „a drawer” (szuflada)
– staromodne określenie na majtki (barchany, reformy)

 

Materiały źródłowe (słówka):

 

Zdjęcie wykonał Gor Davtyan, a można je znaleźć na Unsplash.

Kanapka, kanapczyć, być wkanapkowanym / A sandwich, to sandwich, to be sandwiched

Wiele lat temu zostałam poproszona o pomoc w tłumaczeniu materiału naukowego z dziedziny biochemii. Ten materiał traktował o chemicznej strukturze pewnego białka (dla zainteresowanych – była to jedna z toksyn, o nazwie leukocydyna, jaką posiada bakteria Gronkowiec złocisty). Muszę tu na wstępie wytłumaczyć, że żeby w ogóle ogarnąć takie treści, to trzeba, przede wszystkim, znać trochę biologii; w takim materiale są tak specyficzne słowa, że zwyczajny człowiek ich po prostu nie rozumie. Ale też potrzebna jest choć odrobina znajomości angielskiego.

Tłumaczenie szło bardzo dobrze, głównie dlatego, że było tak naukowe, że miało masę angielskich słów, które wyglądały praktycznie jak ich polskie odpowiedniki (np. homeostasis – homeostaza, pore-forming toxic molecules – toksyczne molekuły formujące pory, leucocidin – leukocydyna). I tak dość szybko dotarłam do esencji tego materiału – rysunku przedstawiającego leukocydynę i zauważyłam, że składa się ona z trzech komponentów: stem [co można przetłumaczyć jako trzon (np. u grzyba (kapelusz + trzon)], sandwich (kanapka?) i rim (brzeg ale nie linia brzegowa morza, tylko np. brzeg talerza).

I tu miałam problem, no bo jak tu w poważnej pracy naukowej umieścić polskie słowo kanapka? I myślę, jakby tu je zastąpić, i zupełnie nic mi nie przychodzi do głowy. Zaczęłam więc szukać w słowniku słowa kanapka i odkryłam, że w języku angielskim ma ono znacznie więcej znaczeń, niż w naszym.

U nas „kanapka” to, po prostu, posmarowana kromka chleba z położoną na nią np. wędliną . W języku angielskim „sandwich” może być też czasownikiem (!) i oznacza: włożyć coś lub kogoś w niewielką przestrzeń, która znajduje się pomiędzy dwiema, zazwyczaj większymi, rzeczami lub ludźmi. I teraz dochodzimy do słowa kanapka jako rzeczownik, „sandwich” to nie jest po prostu takie danie i już. „Sandwich” wskazuje na to, że coś jest włożone pomiędzy te kromki chleba. A w przypadku tej toksyny „sandwich” to, po prostu, ten komponent, który jest pomiędzy „stem (trzon)” a „rim (brzeg)”.

Ostatecznie nie znalazłam odpowiedniego polskiego słowa na to angielskie „sandwich”, i nastawiłam się na to, że jeśli będą problemy z „kanapką” w tym tłumaczeniu, to odeślę taką marudę do tekstu źródłowego.

Parę lat później „kanapka” jeszcze raz mnie zaskoczyła. Pojawiła się, mniej więcej, w takiej oto formie: Hermione was sandwiched between Ron and Harry. Hermiona (postać z serii książek o Harry’ym Potter’e) była „wkanapkowana” między Rona i Harry’ego; czyli Hermiona była (a dokładnie siedziała, bo był to mecz Quddich’a) między Ronem i Harry’ym i to jej miejsce było małe i niewygodne.
 

Strefa Kujona:

sandwich [wymowa: ˈsæn.wɪdʒ], rzeczownik, znaczenie:
– dwie kromki chleba z wędliną lub serem pomiędzy nimi
– rodzaj brytyjskiego ciasta

sandwich, czasownik, znaczenie:
– włożyć coś lub kogoś w niewielką przestrzeń, która znajduje się pomiędzy dwiema, zazwyczaj większymi, rzeczami lub ludźmi

be sandwiched between sth/sb, zwrot nieformalny, znaczenie:
– być w niewielkim miejscu pomiędzy dwojgiem ludzi lub pomiędzy dwiema rzeczami

 

Materiały źródłowe (słówka):

Czy można usunąć Polaka zmywaczem do paznokci? / Can you remove a Pole with nail polish remover?

Polish your English” to był program do nauki języka angielskiego w Radiowej Trójce. Ja, wtedy, niby wiedziałam, że „polish” znaczy „polerować” i tytuł programu należało tłumaczyć jako: Dopracuj swój angielski; ale często przychodziła mi (jakże błędna) myśl do głowy, że to zdanie, równie dobrze, może znaczyć: Spolszcz swój angielski.

Oba słowa (polski i polerować) mają jednakową pisownię, jednak różnią się wymową. Jak? Polerować czyta się przez „pɒ ” a polski przez „pəʊ ” a najlepiej tłumaczy to pani Arlena z kanału „Po Cudzemu”. (To są te drobne różnice w wymowie, których my, Polacy, często nie zauważamy.)

Pamiętacie pewnie, że w 2004 roku Wielka Brytania otworzyła dla nas granice i wtedy zaczął się exodus Polaków do UK. Powiem Wam, że wtedy większość Brytyjczyków praktycznie nic nie wiedziała o Polsce, więc byliśmy postrzegani jako nieco „egzotyczni”. W tamtym okresie dziennik „The Sun” umieścił na swojej pierwszej stronie rysunek kuli ziemskiej, gdzie była narysowana Wielka Brytania i oba bieguny. Po angielsku „biegun” to „Pole”, więc mamy: North Pole (biegun północny) i South Pole (biegun południowy). Rysunek ten miał podpis sugerujący, że my pochodzimy z biegunów (bo „Pole” oznacza również „Polak”), a część z nas przyjechała z tych biegunów do UK.

Pole” oznacza też: słup, pal, tyczka. W jednej z prac zadano mi pytanie: Jaki jest narodowy taniec Polaków? Pomyślałam sobie: no nieźle, w końcu ktoś się interesuje Polską; ale zanim odpowiedziałam, że może to mazurek czy oberek, to mi odpowiedziano, logicznie, trzeba przyznać, że musi to być – Pole dancing. „Pole dancing” to „Polak taniec”, a pisane mała literą to… taniec na rurze.

Innym żartem, którym mnie tu w UK uraczono, jest taka oto historia: mężczyzna (Polak) oskarżył swoją żonę (Brytyjkę) o próbę otrucia; kiedy był w sądzie i został zapytany na czym bazuje swoje podejrzenia, odparł, że żona trzyma w szafce łazienkowej małą buteleczkę, na której jest napisane: polish remover. „Polish remover”, gdyby był pisany z dużej litery to rzeczywiście by znaczył – usuwacz polskiego; natomiast z małej – jest to zwykły zmywacz do paznokci. Ta buteleczka widać stała tam dość długo, bo zmywacz lakieru do paznokci to „nail polish remover”, więc wyraz „nail” zdążył się zetrzeć; a to co zostało, no sama jestem Polką, rzeczywiście wyglądało groźnie.
 

Strefa Kujona:

wyjaśnienie: „polish your English” znaczy „dopracuj swój angielski”; nie ma czasownika od przymiotnika Polish (polski), jeśli powiesz „to polish” to będzie to znaczyło: polerować, dopracować, ulepszać

polish [wymowa: ˈpɒl.ɪʃ], czasownik, znaczenie:
-polerować
-dopracować, ulepszać

polish [wymowa: ˈpɒl.ɪʃ], rzeczownik, znaczenie:
– polerowanie
– substancja do polerowania [np. shoe polish – pasta do butów, furniture polish – pasta do polerowania mebli, nail polish – lakier do paznokci (wprawdzie ich nie poleruje ale też daje połysk i gładkość)]

Polish [wymowa: ˈpəʊ.lɪʃ], przymiotnik, znaczenie:
– polski

Polish [wymowa: ˈpəʊ.lɪʃ], rzeczownik, znaczenie:
– język polski (nazwy języków piszemy zawsze z dużej litery, np. English, French, Russian)

pole [wymowa: pəʊl; pole i Pole są wymawiane tak samo], rzeczownik, znaczenie:
– słup , pal, tyczka
– biegun (ziemski)

Pole, rzeczownik, znaczenie:
-Polak, Polka

 

Materiały źródłowe (słówka):

 

Czy nauka języka angielskiego ma coś wspólnego z malowaniem ścian?

Jest piękny początek wiosny. Ja siedzę w samochodzie i czekam na kierowcę. Radio, nastawione na lokalną rozgłośnię, podaje wiadomości, a po ich skończeniu puszcza piosenkę „Jolene” Dolly Parton. I wtedy następuje ten magiczny moment – rozumiem o czym ona śpiewa!

Często, kiedy rozmawiam po polsku wśród ludzi, którzy nie znają tego języka, to mam wrażenie, że rośnie wokół mnie i mojego rozmówcy taka niewidzialna ściana, przez którą pozostali uczestnicy nie mogą się przebić. Jest to dziwne uczucie. Być może osoby, które wychowały się w wielokulturowym kraju nie doświadczają takiej wizualizacji, bo jest to dla nich normalne, że czasem obok siebie pracują, czy podróżują osoby, które posługują się dwoma tak różnymi językami, że żadna ze stron nawet nie jest w stanie wychwycić choćby jednego zrozumiałego słowa.

Ja „Jolene” znałam od wielu lat, lubiłam jej melodię, wiedziałam, jak wygląda Dolly Parton. Ale tego wiosennego dnia w końcu zrozumiałam jej słowa i szklana ściana pękła.

Nauka języka przypomina trochę malowanie ściany w niestandardowy sposób. Otóż celem jest, żeby ściana była (dajmy na to) cała niebieska, ale najpierw malujemy pojedyncze kropki tu i tam (to jest etap, kiedy uczymy się a to trochę kolorów po angielsku, a to liczyć od 1 do 20, paru zawodów i (oczywiście) zwrotów grzecznościowych). W tym momencie jeszcze nic nie jesteśmy w stanie powiedzieć po angielsku, a nasza ściana wciąż jest jeszcze biała. Później łączymy te kropki kilkoma cienkimi (niebieskimi oczywiście) liniami – na tym etapie poznajemy pierwsze czasowniki i jesteśmy w stanie konstruować proste zdania; już coś można rzec po angielsku! Następnie zachodzi żmudna nauka gramatyki i słówek, coraz więcej można powiedzieć i coraz bardziej poprawnie gramatycznie. Kropki na ścianie się poszerzają i wzrasta liczba linii je łączących. Jest coraz bardziej niebiesko.

I wtedy, mniej więcej, następuje ten magiczny etap, że zaczynamy rozumieć, że łapiemy się na takich momentach, że zapominamy, że mówimy w nie w swoim języku. Jest to niesamowicie satysfakcjonujące.